Jakieś 20 lat temu samochody z Korei kojarzyły się równie dobrze, co radziecki młynek do kawy - były tanie, kanciaste, a na tabliczce znamionowej widniało lojalne ostrzeżenie producenta: "uwaga przy pierwszym uruchomieniu z urządzenia może wydobywać się dym..." Tyle, ze w przypadku radzieckich gadżetów nie kończyło się na pierwszym uruchomieniu... dym wydobywał się zawsze. Miało to wszelako swój urok, bo kawa stawała się naprawę "palona".
Koreańczycy niestety, jak to Azjaci, w przeciwieństwie do uroczych Słowian wiecznie miłujących pokój, postanowili zakwestionować teorię Darwina i przeskoczyć kilka etapów cywilizacyjnych. Opanowali sztukę mielenia kawy, posługiwania się ogniem i z iście buddyjską wnikliwością w zaciszu półwyspu Oceanu Spokojnego obserwowali zachowania białych...
I takim oto sposobem, w dniu XLV Super Bowl mogli się pochwalić czymś znacznie fajniejszym niż młynek do kawy:
Swoją drogą śmiesznie Ci biali wyglądają w oczach Azjatów - żonaci, niespełnieni erotomani słuchający metalowej muzyki i żywiący się hamburgerami drwale i kowboje. Hmmm, trochę stereotypowo, ale core target sedana dla przeciętnego Kowalskiego z terenów Apaczów pokryty w 100%. Nie da się ukryć marketingowa akupunktura z iście azjatycką precyzją. Cisną się na usta zachwyty niczym z dobrych offowych niemieckich produkcji dla RTL nocą... ja, ja, Optimal!
Ach ta Lima...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz