wtorek, 20 września 2011

Digital Natives

Świat zmienił się znacznie odkąd moje pokolenie naciskało pierwsze „entery”. Dziś już nawet naciskanie klawiatury jest „passe” i wszyscy wieżą w aktywne ciekłokrystaliczne tabliczki. Śmieszne, nie? Znów piszemy na tabliczkach… tyle, że nie kamiennych, a ledowych. Osobliwym jest fakt, że świat wirtualny przy pomocy „social mediów” tak mocno zmieszał się z realnym, że dzień zaczyna się od sprawdzenia tego co w sieci, a nie tego, co za oknem… wirtualny deszcz, wirtualny śmiech, wirtualny znicz, i oczywiście „zimo wypier^%&$” (kretynizm!!!)… Swoją drogą, patrząc z odrobinę większej perspektywy - to jedynie substytucja okien – tych z Sokółki na te od Windowsa:) Nonem onem, jakby ktoś chciał się czepiać – jedne i drugie są tak samo szczelne… no, ale to temat na osobny rozdział…

Tak więc dzisiaj, aktywność „webowa” jest wyznacznikiem nie tylko „fajności”, ale i „witalności”. Młodzi rozgrywają swój świat w Simsach na facebooku i oddychają cyfrowym tlenem, od którego są uzależnieni. Cóż, w końcu ja też piszę w sieci, a nie gęsim piórem… Ogólnie, jak Cię nie ma na facebooku – nie istniejesz. Wszyscy zapadli na głęboką „digitaliozę” i podłączają się do kroplówki z napisem „online” bełkocząc w malignie do znudzenia: „connectivity”, „social feature integration”, „Smartphone application”, „Sorry, I can’t go out with you tonight, I’m busy, I’ve got to check my e-mail”…

Spece od sprzedaży doskonale wiedzą, że ta cyfrowa używka jest silnie uzależniająca. Sami zresztą ćpają „cyfrówę” nałogowo. W mozolnie przygotowanych prezentacjach PowerPoint wkładają w głowy projektantom, że każdy nowy produkt musi być zintegrowany z siecią. I tak powstają sieciowe pralki, kombiwary, dywany i … samochody podłączone do Facebooka.

Mercedes, przy okazji promocji konceptu nowej A-klasy chwali się swoim „entertaining center” połączonym z „social mediami” (patrz „f” w kwadracie). Benz uznał bowiem, że młodzi z przyrośniętym do ręki iphonem, są na tyle znaczącą grupą konsumentów, że zamierza umożliwić im narkotyzowanie się siecią także w samochodzie. Wszystko po to, by „Millenios” mogli kontynuować swój „life style” spoza samochodu, także w jego kabinie. Cóż, już się nie mogę doczekać tych intrygujących, pełnych akcji postów na facebookowym wallu: „jadę 200, więc niewyraźnie piszę!”. …Boże prowadź!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz